Zabij laptopa
Nie jest sekretem, że kiedy na stołek wchodzą "nowi", zrobią wszystko, żeby pokazać, jak bardzo nieudolni byli ci "starzy" i wcale nie jest to aż tak złym zabiegiem. W tym wypadku była to afera "laptopowa", polegająca na tym, że paru sztandarowych ministrów PiS niszczyło dane i sprzęt, na których zapisywane były ważne rzeczy. Część z nich w ogóle nie ujrzała światła dziennego a sprawa trafiła do prokuratury. Oczywiście podniósł się rwetes, że obecny rząd nie ma co robić, tylko patrzy innym na jakieś nieistotne sprawy, ale trzeba było przyznać - musieli się wstydzić. To, co potem informatycy znajdowali na dyskach, było faktycznie przedmiotem sporu, scenariusze programów Koteckiej na laptopie Ziobry. Później próbowano to tłumaczyć nawet "narzeczeństwem" tej dwójki, ale jak kpili złośliwi, Pati i Zbig chyba jednak nie są razem, a wszystko inne to polityczna chałtura, która ma na celu odwrócenie sprawy w innym kierunku. "Gang morderców laptopów" oprócz politycznej nagonki nie został jednak ukarany - siedzą i dalej psują komputery i krew w polskiej polityce. Ale niszczenie danych - gdyby za czasów PiS coś podobnego zrobiło SLD, to byłby wrzask, że SB i że próbują coś ukryć, do łagrów ich! A jednak noga im się powinęła.